Skąd ta nagonka?

kościółek

Nawet osoby, które chcą uchodzić za neutralnych komentatorów muszą stwierdzić, że w ostatnim czasie daje się zaobserwować medialną nagonkę na instytucjonalną formę Katolicyzmu. Nie wiedzieć czemu Kościół Katolicki zaczął nagle ludziom przeszkadzać. Walki o krzyże na Krakowskim Przedmieściu czy w Sali sejmowej to tylko wierzchołek góry lodowej. Podanie tych dwóch przykładów związanych z krzyżami nie była przypadkowa. W obu bowiem przypadkach krzyż stał się symbolem walki politycznej. Pomimo gorących apeli duchowieństwa i odcinania się od tych politycznych ruchawek nie udało się uświadomić społeczeństwu, że Kościół nie opowiada się jednogłośnie po którejkolwiek ze stron. Można więc pokusić się o stwierdzenie, że niechęć do Kościoła wynika nie tyle z surowych (i zdaniem wielu nieaktualnych) wskazań, ale z tego, że dla wielu instytucja wiary stała się zapleczem politycznym jednej z partii. Krytyka spada jednak na instytucję jako całość. Nikt nie bierze pod uwagę tego, że większość działań ma charakter apolityczny. Jak można tak zdecydowanie i jednowymiarowo krytykować instytucję, która zakłada przedszkola, funduje obozy narciarskie dzieciom, których rodziców na to nie stać, pomaga biednym i starym ludziom? Nikt nie każe się nikomu względem tej instytucji rozpływać z zachwytu. W imię obiektywizmu wypada jednak chyba docenić to, co jest dobre.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.